Przejdź do głównej zawartości

Powrót



Po technicznej przerwie – wracam. Wcześniej pisałem pod adresem „Z Jezusem przez życie”, strona została jednak usunięta z końcem lutego bieżącego roku.

„Droga wzywa podróżnych” – „Via viatores quaerit” – trafiłem na to zdanie całkiem przypadkowo, gdy myślałem nad nowym tytułem bloga.

Spodobały mi się te słowa. Od dziecka miałem w sobie ciekawość drogi:  gdy widziałem jakąś ścieżkę w lesie, czy wiejską drogę ginącą za zakrętem zawsze byłem ciekaw, gdzie one prowadzą.

Droga zaprasza, by nią pójść.

W pierwszych wiekach chrześcijaństwo bywało nazywane Drogą. Mówiło się o chrześcijanach jako o zwolennikach Drogi.

 Każdego dnia staram się tę Drogę w różnych sytuacjach wybierać. Gdy z niej zbaczam, szukam możliwości powrotu.

Proszę Was o modlitwę (krótką) i zapraszam do odwiedzin:)

Bez modlitwy ten blog to będą tylko jakieś moje wynurzenia.  Dzięki za każde "Zdrowaś Mario":)

Łukasz


 

Na zdjęciu: okolice zamku w Iłży

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O dobrych słabościach

   W ostatnim czasie widzę jakoś więcej moich słabości, grzechów. Z jednej strony jest to dla mnie przykre, a z drugiej jest dobre. Dobre dlatego, że przekonuję się, że nie jestem samowystarczalny, że stale potrzebuję Kogoś, kto mnie wyprowadzi z moich mroków. Zazwyczaj jak zauważam jakąś moją słabość, czuję smutek: jestem rozczarowany samym sobą. Na pewno do głosu dochodzi urażona pycha, bo oto okazało się, że nie jest ze mną tak wspaniale, jak myślałem. W ten weekend miałem parę takich sytuacji, w których została odsłonięta jakaś moja słabość. Muszę jednak przyznać, że tym razem te  moje odkrycia tak mnie nie dołowały, bo myślałem w tych momentach o Jezusie. O Jego miłosierdziu. O tym, że On mnie przyjmuje takiego, jakim jestem. Że Jego miłosierdzie, a nie moje samodoskonalenie się, jest lekarstwem na mój grzech. Że On tylko czeka, bym Mu powierzył moje słabości. "Błogosławieni miłosierni... " -  nie tylko dla innych, ale też dla siebie. Czasem to trudna sz...

Pełni wdzięczności

W ostatnim tygodniu przed Bożym Narodzeniem chodziłem z Żoną na rekolekcje do Dominikanów.  Tak się złożyło, że z tego czasu najbardziej do serca przemówiła mi nie sama nauka (choć była bardzo dobra), ale modlitwa wypowiedziana przez księdza w czasie Mszy św.: " On pozwala nam z radością przygotować się * na święta Jego Narodzenia, * aby gdy przyjdzie, * znalazł nas czuwających na modlitwie * i pełnych wdzięczności." Zwrot "pełni wdzięczności" utkwił mi szczególnie w głowie.  Chciałbym, żeby Pan, gdy przyjdzie, czy to w czasie końca świata, czy też w chwili mojej śmierci zastał mnie "pełnego wdzięczności". Wniosek z tego, że w czasie Mszy św. nie tylko Słowo, nie tylko kazanie, ale same teksty modlitw mogą mieć dla nas bardzo cenne wskazówki. Dobrego świętowania Bożego Narodzenia! Ps. Dziękuję mojej Żonie za zmotywowanie mnie do napisania kolejnego wpisu jeszcze w 2018 roku:) Fot. Shutterstock